czwartek, 20 sierpnia 2015

Shinybox sierpień 2015




Dziś rano odebrałam najnowszego Shinyboxa. Jestem zachwycona zarówno wyglądem samego pudełka, jak i jego zawartością.



Kosmetyczny olej lniany - Mokosh
Produkt ten jest wielofukcyjny. Na buteleczce znajduję się dokładny opis jak możemy go wykorzystać, co według mnie jest bardzo przydatne. Olej ma za zadanie nawilżyć, odżywić  i spowolnić starzenie się skóry, chroni również przed wolnymi rodnikami oraz wzmacnia włosy i paznokcie. 

Cena sugerowana przez producenta: 45,00 zł/100ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 45,00zł

Maseczka regenerująca na noc - Yasumi
Jest to produkt, który zaciekawił mnie najbardziej. Zawiera kwas hialuronowy, a także Fucogel, który tworzy film ochronny na powierzchni skóry, zabezpieczając ją przed utratą wody. Według producenta skóra po zastosowaniu maski YASUMI Beautiful Morning Regenerating Night Mask skóra jest nawilżona, jędrna i zauważalnie gładsza.

Cena sugerowana przez producenta: 75,00zł/30ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 75,00zł

Lipowy płyn micelarny - Sylveco
Firmę Sylveco odkryłam dzięki Shinybox. Testowałam już kilka ich produktów, ale akurat płynu micelarnego nie miałam okazji. Cieszę się, że teraz będę mogła to nadrobić. Do tej pory używałam płynu micelarnego 3 w 1 do skóry wrażliwej z Garniera, który niedokońca spełnił moje oczekiwania. Mam nadzieję, że tym razem się nie zawiodę.

Cena sugerowana przez producenta: 18,40zł/200ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 18,40zł

Krem-sorbet do rąk Oriental Touch - Liv Delano
W jego skład wchodzą naturalne składniki takie jak organiczne oleje sojowy i lniany, kwas hialuronowy, proteiny migdałów, wyciąg z wodorostów. Ma bardzo ciekawy cytrusowo-owocowy zapach. Myślę, że zagości w mojej torebce na dłużej po tym jak skończę balasm do rąk z PAT&RUB, który dostałam w lipcowym Chillboxie.

Cena sugerowana przez producenta: 12,00zł/75g
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 12,00zł

Zestaw tatuaży ozdobnych - Silvertattoo
Złote tatuaże mają chyba tyle samo zwolenników, co przeciwników. Osobiście uważam, że są fajnym zamiennikiem biżuterii szczególnie latem. Już jakiś czas temu chciałam je wypróbować, więc cieszę się, że dostałam je od Shinybox.

Cena sugerowana przez producenta: 12,00zł/op.
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 12,00zł

Lakier do paznokci Estetic - Ingrid Cosmetics
Trafił  mi się nr 286 czyli ciemna, intensywna czerwień. Nie jest to dokońca mój odcień, ale pewnie i tak niedługo go wypróbuję. Zamiast tego lakieru w boxie można było znaleźć lakier do paznokci The Garden of Colour Mini z Silcare.

Cena sugerowana przez producenta: 10,00zł/10ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 10zł

Ostatnim produktem jest prezent od Skin79 - próbka kremu bb orange oraz 15% rabat na zakupy w ich sklepie. Bardzo się cieszę, że będę mogła wypróbować ten krem, ponieważ nie testowałam jeszcze żadnego azjatyckiego kremu bb, a słyszałam o nich wiele dobrego.

W pudełku znalazłam również:
- katalog produktów Sylveco, 
- ulotkę Liv Delano Oriental Touch
- rabat w wysokości 30zł na zakup urządzeń elektornicznych w sklepie Yasumi,
- 20zł rabatu na zakupy w sklepie Mercerie

Z racji tego, że w sierpniu miałam urodziny zamawiałam pudełko z 20% rabatem. Cieszę się, że jednak je kupiłam. Moim zdaniem jest warte swojej ceny nawet bez tego rabatu. Jego wartość wynosi: 179,39zł. Ciekawe czym zaskoczy Shinybox w kolejnym miesiącu :)

Chillbox sierpień 2015

Przed chwilą otrzymałam kolejny egzemplarz Chillboxa, tym razem sierpniowy wersja classic. Według informacji, które pojawiły się na profilu Chillboxa była to ostatnia edycja z tańszą wersją classic. Od września będzie pojawiać się tylko jedna w cenie 89zł. 


W moim boxie znalazłam:

*Galaretkę pod prysznic Anti-age z Organique
Mimo, ze jest to produkt dedykowany cerze dojrzałej nie mogę się doczekać, aby go wypróbować. Ma przepiękny winogronowy zapach i bardzo ciekawą konsystencję, którą można porównać do rozwodnionej galaretki ;) Zawiera olej arganowy, pantenol oraz opatentowany kompleks COLHIBIN oparty na proteinach ryżowych, stymulujący procesy naprawcze.

*Suszone jabłka z Puffins
Muszę przyznać, że mam pierwszy raz do czynienia z tą firmą. Ich produkty są naturalne i dzięki unikatowej technologii suszenia próżniowego zachowują naturalną słodycz i wartości odżywcze. W boxie znalazłam również niewielką ulotkę z informacjami o firmie oraz naklejkę. Z chęcią przyjrzę się ich pozostałym produktom.

*"Cień wiatru" Carlos Ruiz Zafon
Według informacji na karcie boxa: "Światowy bestseller! Cudowna, magiczna książka, która przeniesie Was do XIX-wiecznej Barcelony." Bardzo się cieszę, że właśnie ta powieść trafiła w moje ręce, ponieważ już jakiś czas temu zachwyciła się nią jedna z moich koleżanek. Chciałam ją kupić, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze.

*Babeczka do kąpieli z BombCosmetics
Kolejny produkt, który od jakiegoś czasu chciałam wypróbować. Nie ukrywam, że informacja o tym, że w pudełku znajdzie się coś od BombCosmetics przekonała mnie ostatecznie, że musze mieć sierpniową edycję. Trafiła mi się babeczka Miejska Róża zawierająca naturalne pączki róż oraz olejek różany. Ma piękny zapach i nie mogę się doczekać, kiedy ja wypróbuję.

*Napój John Lemon
Dostałam smak limonkowy. Lemoniada ma bardzo dobry orzeźwiajacy smak idealny na upalne dni. Bardzo się cieszę, że jest to produkt w 100% naturalny. 

*Bransoletka od Made with Love Justyna Kwiatkowska
Trafiłam na błękitną ze srebrnym symbolem nieskończoności. Na pewno często będę ją nosić, ponieważ jest bardzo ładnie wykonana. Autorka zadbała o najdrobniejsze detale. Przy zapięciu bransoletki znajduje się niewielkie serduszko z napisem Made with Love.

Jestem bardzo zadowolona z pudełka i mam teraz olbrzymi dylemat czy kupić edycję wrześniową. Wszystkie boxy jakie do tej pory otrzymałam były bardzo przemyślane i trafiły w mój gust. Jednak 89zł miesięcznie to dość spora kwota.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Shinybox Podwójna Radosć cz. 2 KOBIECY SZYK maj 2015


Czas na drugą część zestawu czyli majowe pudełko Shinybox.


THALION Krem Nawilżający 

z Oceosomami

Krem ten zapewnia optymalne nawilżenie i odbudowę bariery ochronnej naskórka cery suchej. Za pomocą "oceosomów" - morskich liposomów, zaopatruje komórki skóry w ekskluzywne morskie składniki. Dzięki nim skóra jest perfekcyjnie odżywiona i nawilżona.

Jestem bardzo ciekawa tego kremu, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam styczności z firmą THALION. Cieszę się, że Shinybox umożliwia testowanie produktów z wyższej półki. Z racji wysokiej ceny tego kremu dobrze jest mieć pewność, że rzeczywiście działa lepiej niż tańsze odpowiedniki przy ewentualnym zakupie.

Cena sugerowana przez producenta: 160 zł/50ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 48zł

 

YASUMI Konjac Sponge

Naturalna gąbka z korzenia azjatyckiego drzewa o nazwie Konjac służąca do oczyszczania i masażu twarzy oraz ciała. Delikatna struktura włókien pozwala na stosowanie jej do każdego rodzaju cery. Unikalna faktura gąbki zapewnia przyjemny masaż, stymuluje przepływ krwi i dokładnie oczyszcza.
To chyba produkt, którego najbardziej jestem ciekawa. Dostała wersję Pure Konjac Sponge dla skóry wrażliwej. Jeśli się sprawdzi na pewno zakupię Green Tea wzbogaconą w wyciąg z zielonej herbaty przeznaczoną do skóry ze skłonnością do zaskórników.



Cena sugerowana przez producenta: 19,90zł/szt.
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 19,90zł

INDIGO Lakier do paznokci

Profesjonalne lakiery do paznokci z dodatkiem żywic winylowych, które zwiększają elastyczność i przyczepność produktu do naturalnej płytki paznokcia. Konsystencja ułatwia nałożenie cienkiej warstwy, która błyskawicznie schnie i gwarantuje najlepszą trwałość koloru.

Jakiś czas temu miałam okazję wypróbować lakier hybrydowy firmy INDYGO i byłam z niego bardzo zadowolona. Mam nadzieję, że ten zamieszczony w boxie również mnie nie zawiedzie, ponieważ ma piękny intensywny kolor - idealny na lato. Mój odcień to Parlez-Vous Francais?


Cena sugerowana przez producenta: 16 zł/10ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 16zł
 

MARIZA Pomadka do ust Mariza Selective

Nasycona pigmentami, kremowa pomadka idealnie się rozprowadza, pokrywając usta głębokim i trwałym kolorem. Zawiera naturalne składniki: masło kakaowe, olej awokado i wosk carnauba, które sprawiają, że usta są miękkie, zdrowe i doskonale nawilżone.

Cieszę się, że ta pomadka ma właściwości pielęgnujące, bo często używam matowych produktów i moim ustom przyda się chwila odpoczynku. Początkowo trochę się wystraszyłam jej koloru (odcień 03), ale na ustach okazał się całkiem ładny. Strasznie podoba mi się jej owocowy zapach.



Rzeczywisty kolor pomadki lepiej oddaje zdjęcie z ustami.

Cena sugerowana przez producenta: 16,60zł/
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 16,60zł
 

Beauty NATURALIS Aronia balsam do ciała

Aktywnie pielęgnuje skórę wrażliwą, z rozszerzonymi i pękającymi naczynkami krwionośnymi. Zawarte w balsamie ekstrakty wpływają korzystnie na kondycję naczyń krwionośnych skóry. Balsam doskonale pielęgnuje skórę, sprawia że jest miękka, wygładzona i przyjemna w dotyku.

Bardzo się cieszę z tego produktu, ponieważ mam problemy z rozszerzonymi naczynkami. Dodatkowym atutem jest piękny zapach balsamu. Już nie mogę się doczekać, kiedy go wypróbuję.


Cena sugerowana przez producenta: 18,00zł/200ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 18,00zł
 

BARWA Maska lub Peeling

W moim boxie znalazłam peeling. Wcześniej miałam już okazję wypróbować zarówno peeling, jak i maseczkę. Z obu produktów byłam zadowolona. Jednak wolałabym dostać maskę, ponieważ mam jeszcze peeling Sylveco ze styczniowego pudełka.


Średnia cena: 3,99 zł / 2x 5ml
cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 3,99 zł
 

VENEZIA Lusterko

W pudełku znalazłam również prezent od firmy VENEZIA. Niby nie jest to nic wielkiego, ale lusterko zawsze się przyda. Szczególnie takie, które zmieści się w każdej torebce/kosmetyczce.

Jak zwykle w boxie umieszczono też kilka kuponów. Tym razem:
-10% rabat na zaupy w sklepie internetowym VENEZIA lub UNISONO
-20% rabat na zakupy w sklepie internetowym Jesteś modna
-10% zniżki na zakupy w sklepie internetowym Bionatech
-kupon do YASUMI (przy zakupie 2 dowolnych gąbek Konjac gąbka Konjac Pure S gratis)

Dodatkowo osoby zamawiające majowe pudełko przez subskrypcję otrzymały No. 36 Jedwab w spray’u do stóp (średnia cena: 8,00zł/ 75ml) i PHARMACY Laboratories Antyperspirant w tabletkach (średnia cena: 12,00zł/ opakowanie). Natomiast osoby zamawiające box w ramach pakietu otrzymały DOVE Peelingujący żel pod prysznic Dove Gentle Exfoliating (Średnia cena: 11,45 zł / 250ml).


Podsumowując cieszę się z zawartości tego pudełka. Znalazły się w nim nowości, które chętnie przetestuję, a także produkt, który już znam i lubię używać. Wartość mojego pudełka wynosi: 122,49zł (nie licząc lusterka). Ja zapłaciłam za nie 44,5zł, ponieważ zamówiłam zestaw ExtraBox Podwójna radość. Myślę, że jest to naprawdę dobra oferta i nie żałuję zakupu.

środa, 24 czerwca 2015

Shinybox Podwójna Radość cz.1 BIRTHDAY EDITION



Liczyłam, że uda mi się wcześniej opisać swoje wrażenia na temat tego pudełka. Niestety zestaw dotarł do mnie dopiero dzisiaj. 

Magiclash - serum stymulujące wzrost rzęs.

Preparat oparty wyłącznie na naturalnych, biologicznych składnikach i biotechnologicznym kwasie hialuronowym. Serum gwarantuje skuteczną odbudowę i upiększenie rzęs już po krótkiej, ale regularnej aplikacji. Jedna z najbardziej skutecznych i bezpiecznych odżywek stymulujących wzrost rzęs na świecie.

Bardzo  cieszę się z tego produktu i nie ukrywam, że to on przekonał mnie do zakupu czerwcowego pudełka. Mam nadzieje, że sprawdzi się tak dobrze jak odżywka Revitalash, która już jakiś czas temu mi się skończyła.


Cena sugerowana przez producenta: 99zł/5ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 99zł

 
LillaMai - peeling algowy do ciała

Peeling złuszcza, odżywia i regeneruje naskórek dzięki czemu wygładza i uelastycznia skórę całego ciała. Zmielony koralowiec zawiera takie pierwiastki, jak wapń, magnez, żelazo, potas i cynk. Minerały te przywracają skórze witalność, działają oczyszczająco i odżywczo na ciało.

Niedawno kupiłam sobie peeling więc ten będzie musiał jeszcze trochę poczekać. Nie mniej jednak cieszę się, że znalazł się w pudełku, bo nie miałam jeszcze okazji testować produktów firmy LillaMai.


Cena sugerowana przez producenta: 51zł/120ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 21,25zł

 
Apis - mgiełka do twarzy i ciała

Delikatna mgiełka oparta na naturalnych, wyselekcjonowanych składnikach, które zapewniają skórze piękny, świeży i promienny wygląd. Subtelny aromat mgiełki odpręża i relaksuje zmysły. Kosmetyk można stosować w codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry.

W pudełkach znalazły się 3 rodzaje mgiełek. Mnie akurat trafiła się wersja z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży.  Według producenta działa pobudza ona mikrokrążenie oraz wzmacnia naczynka krwionośne więc na pewno ją wypróbuję. Mgiełka ma bardzo ładny, dość delikatny zapach i myślę, że świetnie sprawdzi się szczególnie latem.


Cena sugerowana przez producenta: 24zł/150ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 24zł

  
Silcare - masełko do skórek

Masełko do skórek Cuticle Butter Soft Touch to idealny dotyk nawilżenia dzięki któremu Twoje dłonie zyskają zdrowy i piękny wygląd. Preparat zapobiega wysychaniu skórek wokół paznokci, zmiękcza je i natłuszcza. Mleczny, przyjemny zapach idealnie współgra z doskonałymi właściwościami masełka.

Niedawno planowałam zakup balsamu do skórek z Sally Hansen. Dobrze, ze jeszcze się wstrzymałam :)


Cena sugerowana przez producenta: 9zł/12ml
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 9zł


Glazel Visage - Wypiekany cień do powiek

Mocno napigmentowane, niezwykle nasycone kolorem cienie umożliwiają uzyskanie najbardziej fantazyjnego makijażu. Dzięki możliwości aplikacji zarówno na sucho, jak i na mokro, uzyskujemy różne nasycenie koloru. Cienie są bardzo trwałe, utrzymują się długo na powiece.

Cieni nigdy dość, jednak nie sądzę żebym często używała akurat tego, ponieważ nie odpowiada mi jego ceglasty kolor i duża ilość brokatu. Jednak niewątpliwie jego zaletą jest bardzo dobra pigmentacja.


Cena sugerowana przez producenta: 30zł/9g
Cena produktu umieszczonego w Shinyboxie: 30zł

W pudełku znalazłam również:
-2 małe próbki kremów BB od Skin79: Hot Pink oraz VIP Gold
-plan diety OXY na 14 dni z którego na pewno skorzystam :)
-rabat 25zł na zakup okularów w sklepie KODANO
-rabat 6% na soczewki kontaktowe w sklepie szkla.com
Dodatkowym prezentem dla członkiń klubu VIP był The Secret Soap Store - krem do rąk limonka z miętą (39zł/60ml ), który chętnie bym wypróbowała. Osoby zamawiające subskrypcję dostały Dove - peelingujący żel pod prysznic (11,45zł/250ml).


Trochę jestem zawiedziona zawartością tego pudełka, ponieważ z racji tego, że jest to edycja urodzinowa liczyłam na coś więcej. Mimo to nadal uważam, że warto je kupić, choćby ze względu na odżywkę do rzęs. Wartość mojego boxa wynosi 183,25 zł. Tak samo jak za majowe zapłaciłam za nie 44,50zł (kupiłam EkstraBox Podwójna radość). Byłabym bardziej zadowolona, gdybym dostała również prezent dla członkiń klubu VIP, ale mimo to nie żałuję, że kupiłam to pudełko.

sobota, 23 maja 2015

Moja przygoda z Marvelem

Nigdy nie byłam wielką fanką żadnego superbohatera. Owszem, jak pewnie każdy kojarzyłam Supermana Batmana i ewentualnie Irona Mana, ale nic poza tym. Wszystko zmieniło się dzięki mojemu chłopakowi, który jest fanem Marvel Studios. Godzinami słuchałam o nowych postaciach, ciekawostkach, prawdopodobnych scenariuszach kolejnego filmu itp. Mimo że kompletnie nie wiedziałam o co tak naprawdę chodzi i czym powinnam się zachwycać udawałam choć trochę zainteresowaną.

Moment kulminacyjny, czyli premiera Guardians of the Galaxy. Film o superbohaterach? Ok, pomyślałam jakoś dam radę, ale kiedy dowiedziałam się, że akcja dzieje się w kosmosie byłam pewna, że nie wyjdzie z tego nic dobrego. No, ale co miałam zrobić, zgodziłam się w końcu to urodziny Michała, nie moje. Po wyjściu z kina byłam równie zszkowana, co zachwycona. Z czystym sumieniem mogę polecić ten film każdemu kto ma ochotę na świetną komedię z genialnym soundtrackiem. Przedstawiona w nim historia była na tyle ciekawa, że ze szczerym zainteresowaniem zaczęłam słuchać kolejnych opowieści Michała. Nadal nie odważę się powiedzieć, że wiem coś o uniwersum Marvela, ale przynajmniej nie popełnię już faux pas pytając dlaczego batman nie może walczyć z Iron manem ;)

Po Strażnikach Galaktyki przyszła kolej na pozostałe filmy. Jedne z nich są lepsze inne gorsze. Jeśli komuś nie zależy na znajomości uniwersum lub zbieraniu „wystawu” to nie polecam oglądać całości. Według mnie godne uwagi są Avengers, pierwsza część Iron Mana oraz druga Thora. Wszystkim osobom zainteresowanym historią Avengersów polecam obejrzenie serialu Agents of S.H.I.E.L.D. Mimo, że początkowe odcinki nie są zbyt ciekawe to warto przez nie przebrnąć. Nie sądzę, żeby ktoś miał problem z zrozumieniem akcji serialu bez oglądania filmów, jednak na pewno bardziej docenią ten serial osoby znające Avengersów, ponieważ serial pozwala lepiej poznać tło wydarzeń w których biorą oni udział.

Drugim serialem godnym polecenia jest Daredevil. Wyprodukowany przez Netflix, dużo bardziej brutalny niż Agenci. Oba seriale są bardzo dobrze przemyślane, jednak Daredevil wciąga widza już od pierwszego odcinka. Po obejrzeniu dwóch sezonów nie zauważyłam jakikolwiek powiązań z dotychczasowymi filmami Marvela więc jest to serial dedykowany nie tylko fanom. Opowiada historię niewidomego prawnika Matta Murdocka, który próbuje zwalczyć przestępczość w swoim mieście.

Marvel Studios wypuścił również serię Agent Carter, której akcja toczy się w latach 50. Na razie obejrzeliśmy z Michałem 3 odcinki i trudno nam się zmotywować do reszty, ale mamy nadzieje że sprawa wygląda podobnie jak w przypadku agentów i kolejne odcinki będą ciekawsze.

Premiera Avengers Age of Ultron wypadła w tym samym dniu, co moja matura z biologii. Byłam tak wykończona przygotowaniami i samym egzaminem, że nie miałam siły ekscytować się filmem, ale moje braki nadrabiał Michał. Podobnie jak w przypadku Strażników galaktyki poszliśmy do IMAXu. Po wyjściu z kina oboje stwierdziliśmy, że druga część jest lepsza od pierwszej, ale mimo to warto obejrzeć obie. Avagers Age of Ultron są bardziej brutalni niż Strażnicy, ale nie brakowało w nich też zabawnych kwestii i humoru. Wszystkie dziewczyny zmuszone do obejrzenia tego film pewnie ucieszą dość rozbudowane wątki miłosne, choć moim zdaniem były one trochę wymuszone. Nie mniej jednak polecam obejrzenie tego filmu (najlepiej przed ostatnim odcinkiem Agnets of S.H.I.E.L.D ;) )

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się czegoś więcej na temat filmów Marvela polecam zwrócenia uwagi na kanał Klisza. Znajdziecie tam recenzje i humorystyczne oceny np. Iron mana. Poniżej jeden z filmików chłopaków.


Już niedługo premiera Ant-Mana. Zapowiada się naprawdę ciekawie. Może nawet uda mu się przebić Strażników Galaktyki. Poniżej zamieszczam link do trailera, żebyście mogli sami wyrobić sobie zdanie na ten temat i zobaczyć, czy rzeczywiście warto czekać.



środa, 29 kwietnia 2015

Kilka słów o Bronze of champions od Benefit

Z racji tego, że moje przygotowania do poprawy matury z biologii i chemii się już kończą postanowiłam nagrodzić się za całoroczną prace.

Ok... Przyznaję się po prostu zamarzyła mi się Hoola z Benefitu. Stacjonarnie w SEPHORZE kosztuje 159zł. Uważam, że to duża kwota więc zwlekałam z zakupem, jednak kiedy zobaczyłam zestaw Bronze of champions nie mogłam się powstrzymać. Za cenę 120 zł* (cena regularna 159zł) mam możliwość wypróbować nie tylko kultowy bronzer ale i 5 dodatkowych kosmetyków. Czego chcieć więcej?

Zestaw jest niewielki, ale dzięki temu bardzo poręczny. Opakowanie wykonano bardzo starannie, jak większość kosmetyków z Benefitu wygląda po prostu przepięknie. Zamyka się na magnes, więc nie ma ryzyka, że coś nam wypadnie, gdy zabierzemy je ze sobą. Zawiera całkiem duże lusterko bardzo pomocne do poprawek w ciągu dnia. Hasło przewodnie zestawu brzmi: „Get your „GODDESS” on with the most believable BRONZE!” Myślę, ze doskonale opisuje ono zawartość pudełka. To naprawdę starannie dobrany zestaw, który umożliwi stworzenie lekkiego rozświetlonego makijażu, idealnego na lato.



 
Po otworzeniu pudełeczka od razu w oczu rzucają się porady od Benefitu informujące o tym, jak i gdzie nakładać dany produkt. Napisane są w języku angielskim, jednak gdyby ktoś miał problem z tłumaczeniem to w pudełeczku znajdziemy również ulotkę w języku polskim.

Numerem 1 oznaczono Core Color Cream
Cienie do powiek w kremie o przedłuzonej trwałości w odcieniu bikini-tini oraz Core Color Powder
Cienie do powiek o przedłożonej trwałości - odcień thanks a latte. Obydwa cienie naprawdę długo utrzymują się na powiece nawet bez bazy. Bardzo lubię podkreślać załamanie powieki za pomocą thanks a latte. Jednak jest on bardzo delikatny i w połączeniu z bikini-tini na powiece trudno zauważyć między nimi różnicę. 



 
Kolejnym kosmetykiem jest osławiona hoola, czyli matowy bronzer. Moja przygoda z konturowaniem rozpoczęła się niedawno i do tej pory miałam okazję używać tylko pudru do konturowania z Inglota nr 550. Jestem z niego naprawdę zadowolona, jednak w odróżnieniu od hooli nie może być używany do nadawania „opalenizny” twarzy. Hoola ma dużo cieplejszy odcień, ale mimo to nie zawiera pomarańczowych tonów. Efekt jaki daje jest subtelny, jednak można go stopniować. Do zestawu dołączony jest niewielki pędzelek z przyjemnego w dotyku włosia, dobrze sprawdza się przy precyzyjnym konturowaniu. 




Kosmetyk numer 3 to rozświetlacz w sztyfcie Whats up! Zamknięto go w bardzo poręcznym opakowaniu. Zmieścimy go w każdej torebce i nie musimy się martwić, że kosmetyk się uszkodzi. Nie wymaga pędzla, idealnie można go rozetrzeć palcem. Dzięki temu, że jest niewielki łatwiej go zużyć przed upływem terminu ważności i nałożyć precyzyjnie np. pod łuk brwiowy.






 Czwartym elementem jest legendarna maskara They're real! Mam co do niej mieszane uczucia. Według producenta ma być lekarstwem na wszystko: wydłuża, podkręca, pogrubia. Co do dwóch pierwszych cech nie mam zastrzeżeń, jednak moim zdaniem lepszy efekt pogrubionych i ładnie rozdzielonych rzęs można otrzymać dzięki Volume million lashes extra-black z Loreal (który dostaniemy za połowę ceny. They're real!) 






Ostatnim kosmetykiem jest błyszczyk Ultra plush Hoola. Moim zdaniem nic nadzwyczajnego. Daje bardzo delikatny efekt mokrych, rozświetlonych ust, który nie utrzymuje się długo. Ma bardzo ładny zapach podobny do brzoskwiniowych cukierków mini Na pewno nie kupię go w pełnej wersji, ponieważ kosztuje aż 79zł, ale cieszę się , że dołączono go do zestawu.



Moim zdaniem większość zestawów z Benefitu jest warta uwagi. Nie są tanie, jednak wydaje mi się , że lepiej wydać te 159 zł na kilka miniaturek i sprawdzić, czy dany kosmetyk naprawdę nam odpowiada niż kupić za podobną cenę pełnowymiarowy produkt a później żałować.




*zamówiłam swój zestaw na stronie internetowej SEPHORY i skorzystałam z 20% zniżki, która znalazłam na portalu http://www.alerabat.com/

czwartek, 16 kwietnia 2015

Mała wielka zmiana, czyli kilka słów o pielęgnacji twarzy

Zawsze byłam dość leniwa w tej kwestii. Do niedawna pierwszym punktem mojej pielęgnacji było „umycie” twarzy, czy przetarcie jej tonikiem, drugim nałożenie kremu do cery trądzikowej. Jedynym zabiegiem, jakiemu się poddawałam było tzw. oczyszczanie mechaniczne mniej więcej raz na pół roku. Efekty nigdy nie były dla mnie zadowalające. Ograniczały się do zaczerwienionej, podrażnionej skóry i zmniejszenia ilości wyprysków na niecały tydzień. Po tym czasie wszystko wracało do normy – duża ilość zaskórników na brodzie i w skrzydełkach nosa, pojedyncze krosty na całej twarzy, nadmiernie święcąca się cera oraz rozszerzone naczynka.

Jakieś pół roku temu stanowczo postanowiłam to zmienić. Poszukałam informacji w internecie i opracowałam nowy plan. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to nic odkrywczego, ale dla mnie te małe zamiany przyniosły bardzo dobre efekty.



Żel, a właściwie puder do mycia twarzy  

Codziennie rano i wieczorem myję twarz za pomocą Yasumi, Clean & Fresh Silky Powder. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tym produkcie byłam bardzo zaskoczona. Puder do mycia? O co w ogóle chodzi? Mimo obaw postanowiłam zaryzykować i nie żałuję. Produkt jest dość drogi, bo kosztuje ok. 50zł, jednak bardzo wydajny (używam go ok pół roku i zużyłam mniej więcej 2/3 opakowania). Największym jego plusem jest to, że bardzo łatwo go zmyć. W przeszłości próbowałam używać żeli do mycia twarzy, ale szybko się zniechęciłam, bo dokładne oczyszczenie twarzy z produktu zabierało mi zbyt dużo czasu. Puder pozwolił mi się przekonać, że sam tonik nie wystarczy. Zauważyłam bardzo dużą zmianę już po tygodniu. Ilość wyprysków była dużo mniejsza i skóra nie świeciła się już tak bardzo.


Niezawodny tonik 

Początkowo postanowiłam nie rezygnować z mojego wygodnego przyjaciela i stosowałam go zawsze po umyciu twarzy. Do niedawna używałam Garnier, Czysta Skóra, Tonik ściągająco - oczyszczający z kwasem salicylowym i cynkiem. Nie mam mu nic do zarzucenia, jednak od niedawna zamieniłam go ze zwykłej ciekawości na płyn micelarny (Garnier, Skin Naturals, Płyn micelarny 3 w 1 do skóry wrażliwej). Jeśli stan mojej cery się pogorszy na pewno do niego wrócę.

 
Krem/olejek do twarzy 
 
Po dokładnym oczyszczeniu skóry nakładam krem. Rano stosuję Barwa, Siarkowa Moc, Antybakteryjny krem matujący. Jestem zadowolona z jego działania. Ładnie matuje cerę oraz zapobiega powstawaniu nowych wyprysków. Mam jedynie zastrzeżenia co do obietnicy zamykania rozszerzonych porów, ale mimo to z czystym sumieniem mogę go polecić. Kosztuje ok. 15 zł więc naprawdę niewiele, a do tego jest wydajny.


Wieczorem nakładam na zmianę Sylveco, Krem brzozowo - nagietkowy z betuliną lub Evrēe, Magic Rose, Upiekszająca kuracja do twarzy i szyi. Krem jest bardzo tłusty i nie polecam stosować go rano. Bardzo dobrze nawilża cerę i przyspiesza gojenie się zmian trądzikowych. Jest delikatny przez co może być również stosowany u osób z AZS. Polecany jest również do przyspieszenia regeneracji skóry po zabiegach kosmetycznych takich jak np. terapia kwasami. Produkt jest trochę droższy od poprzedniego kremu. Ja zapłaciłam za niego ok. 30 zł w drogerii internetowej. Olejek z Evree kupiłam po przeczytaniu wielu pochlebnych opinii w internecie. Dobrze nawilża cerę pozostawiając ją aksamitną w dotyku. Ma bardzo ładny różany zapach i wygodną buteleczkę z pipetą dzięki czemu możemy nabrać odpowiednią jego ilość. Według producenta ma również redukować przebarwienia i uszczelniać naczynia krwionośne. Niestety na razie nie zauważam u siebie znaczących zmian na tym polu, ale używam tego kosmetyku od niedawna i prawdopodobnie muszę jeszcze trochę poczekać na efekty. Olejek kosztuje ok. 30zł. Mnie udało się go dostać na przecenie -50% w Super Pharm. Myślę, że warto go kupić nawet w standardowej cenie. 



Krem pod oczy

Zaczęłam go używać trochę przez przypadek. Nigdy nie miałam większych problemów z okolicą oczu, ale gdy znalazłam miniaturkę Benefit, It`s Potent Eye Cream w jednym z Glossyboxów postanowiłam go wypróbować. Bardzo dobrze nawilżał i rozświetlał skórę, jednak jego pełne opakowanie kosztuje 119zł przez co zdecydowałam się poszukać dla niego zamiennika. Kupiłam Dermo Face, Hydrativ Nawilżający Krem-Żel Odprężający pod Oczy z Tołpy dla młodej cery. Używam go dopiero od tygodnia i trudno mi powiedzieć coś na jego temat, ale na razie nie mam mu nic do zarzucenia - dobrze nawilża skórę, a na tym mi głównie zależy.





Zapewne dużo osób stwierdzi, że w mojej pielęgnacji nie ma nic rewolucyjnego, jednak dla mnie jest to spora zmiana. Udało mi się uporać z problemem wyprysków i tłustą cerą. Niestety nadal walczę z zaskórnikami i popękanymi naczynkami, ale już niedługo wypróbuję nowy sposób podpatrzony na jednym z moich ulubionych blogów. 


pielęgnacja na dzień
pielęgnacja na noc


sobota, 11 kwietnia 2015

Szybki i efektowny makijaż oczu – czy to możliwe?

Nie przepadam za podkreślaniem powiek tylko tuszem. Jednak na co dzień nie mam aż tyle czasu by zaczynać zabawę z cieniami. Od jakiegoś czasu szukałam sposobu na szybkie, ale efektowne podkreślenie oczu. Dobrym rozwiązaniem może wydawać się eyeliner, jednak nie w moim przypadku. Zrobienie „perfekcyjnej” kreski zajmuje mi sporo czasu. Kiedy akurat mam go trochę więcej to zwykle idzie mi szybciej, jednak gdy się spieszę zaczyna się horror. Ciągle poprawiam, aż w końcu zmywam całką kreskę zaczynam od początku i wracamy do punktu wyjścia. Nigdy nie jestem zadowolona z efektu końcowego, a dodatkowo wkurzam się, ze straciłam tyle czasu.

Szukałam więc dalej i wpadłam na pomysł użycia cieni w kremie. Na pierwszy ogień poszedł zestaw z Avonu flirty eyes smoketastic. (Cena 30,90zł według Wizaż.pl ale wydaje mi się, że zapłaciłam za nie ok. 20zł ) Cztery neutralne cienie o żelowej konsystencji zamknięte w poręcznym opakowaniu z lusterkiem. Zdecydowałam się na drugi od prawej. Nałożyłam go palcem. Aplikacja była prosta i szybka więc nie miałam nic do zarzucenia. Wytuszowałam rzęsy i byłam gotowa. W ten dzień jechałam akurat do ortodonty wszystko zajęło mi ok. 4 godzin. Kiedy wróciłam do domu i spojrzałam w lustro stwierdziłam ze ostatni raz użyłam tego produktu. Cień wyblakł i zrolował się na powiece co wyglądało okropnie. 



                                                            Na górze Color Tattoo, poniżej paletka z Avonu


Postanowiłam więc zainwestować w coś lepszego. Wybór padł na Maybelline Color Tattoo o którym czytałam wiele dobrego. Kupiłam w Super Pharm przy okazji promocji – 50% trochę w ciemno. Nie zdążyłam mu się przyjrzeć w sklepie bo było mnóstwo ludzi, ale na podstawie swatchy w internecie wybrałam One and one Bronze


Po pierwszym użyciu byłam trochę zawiedziona bo na mojej powiece wygląda on bardziej na złoty niż brązowy ale stwierdziłam, że mimo to dam mu szanse. Cień ma kremową konsystencji, dzięki czemu bardzo łatwo się go nakłada. Zaskoczył mnie swoją trwałością. Na moich powiekach nałożony rano, bez bazy wytrzymał aż do wieczora.

Najbardziej podoba mi się to, że w zależności od ilości jaką użyjemy możemy uzyskać delikatne lub bardzo wyraźne podkreślenie oczu. Cień z powodzeniem może posłużyć jako baza do smoky eyes lub nałożony na środek powieki jako wykończenie bardziej subtelnego makijażu. Standardowo kosztuje ok. 25zł. To całkiem sporo biorąc pod uwagę, że w drogeriach internetowych można go dostać za ok. 9zł. Doliczając koszt przesyłki pewnie wyjdzie drożej niż stacjonarnie, ale przy zakupie większej ilości rzeczy naprawdę warto zwrócić na niego uwagę.

Poniżej zamieszczam mój pomysł na codzienny makijaż z Color Tattoo w roli głownej.


 
Produkty, których użyłam:

rzęsy: L`Oreal, Volume Million Lashes Mascara
załamanie powieki: Inglot, HD Sculpting Powder nr 505
ruchoma część powieki: Maybelline, Color Tattoo 24Hr nr 35